sobota, 11 lutego 2012
022.
a tak przy okazji. skoro już o panu superch wspomniałam. nie wiem co myśleć o wczorajszej imprezie. bo było dziwnie. zdecydowanie.. inaczej. nie wiem. co ja gadam. nawet nie wiem co ja piszę. ale to chyba dobrze. to znaczy, to chyba piszę to co mam naprawdę w głowie, tak? kuźwa. teraz jak myślę to chyba właściwie wcale nie denerwował mnie jego widok z jego dziuńką. miziali się tam a ja miałam to praktycznie głęboko w dupie. jest z nią szczęśliwy. i niech będzie. nie życzę im szczęścia. tak, wiem, jestem podła, ale taka prawda. nie potrafię im życzyć szczęścia. ale niech sobie żyją. JA go do szczęścia nie potrzebuję. ale dziękuję mu za to jakim był dla mnie kiedyś cudownym człowiekiem. i przepraszam go chyba za moje humory, zmianę zdania, za wszystko co robiłam wobec niego niefair. a było tego mnóstwo. ale mimo wszystko był dla mnie ważny. a co do tego.. jak by go tu nazwać.. hmm.. Sms? ok. Sms. no to pan sms hmm.. jest przystooojnyyyy i zabawnyyyy. ale chyba nie jara mnie jego charakter.. kuźwa. właściwie. charakter pana kolegi też mnie już nie jara. olaboga co się ze mną dzieje?! chcę się ustabilizować.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz