omfg, że aż tak się skompromituję, że będę po nocach siedzieć na facebooku i wszystkich obczajać to się nie spodziewałam.
totalna pustka w głowie. nie wiem co robić. nic mi się nie chce robić. przeraża mnie tylko, że moja klawiatura CHOLERNIE głośno daje znać o swojej osobie. jutrzejszy sprawdzian z matmy i fizyki mam zdecydowanie głęboko w poważaniu, co nie wróży nic dobrego. nie wspominając już o tym, że na biologii pyta. ohohoho, będzie uroczo. uroczo mówię Wam.
kilka dni temu, a może wczoraj? no, tak, to było wczoraj. yyyyyyyyyyyyyyyyyyyy, no.. wczoraj.
przeprowadziłam kilkugodzinną rozmowę ze starszą siostrą. o wszystkim możliwym. o rodzinie, przyjaciołach, chłopakach... cholernie mi po tym ulżyło. czuję, że ktoś, kto NA PEWNO nigdy mnie nie opuści NARESZCIE wie co jest grane, dlaczego jest tak, a nie inaczej i o kim czasami zbyt wiele myślę, do kogo wszystkich chłopaków porównuję, dlaczego nie potrafię znaleźć nowego faceta.
ugh. nie powiedziałam jej o moim Aniołku. dlaczego? zapomniałam. shit! zapomniałam o Nim? nie. mam go w końcu na zdjęciu nad biurkiem. o nim się nie da zapomnieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz