poniedziałek, 19 grudnia 2011

002.

po co tak ckliwie?




There comes a day when you realise turning the page is the best feeling in the world, because you realise there’s so much more in the book than the page you were stuck on.” Malik Z. 



chcę w końcu mieć tą siłę w sobie i przewrócić tą chollerrrną kartkę albo najlepiej zacząć nowy rozdział. tylko dlaczego to jest takie trudne? czy to tak będzie zawsze? błagam, nie. jedno minęło. no jeśli można tak nazwać chwilowy brak ekscytacji na myśl o kimś, który jednak pojawia się znikąd przy najbliższym spotkaniu. nie lubię zauroczeń. zdecydowanie zbyt łatwo jest je pomylić z miłością. ale po co w ogóle takie złudzenia w moim wieku? że się zakochałam? nie w tym wieku, maleńka. no ale mimo wszystko to jedno, głupie, pierwsze prawdziwe zauroczenie chyba, CHYBA(!) słabnie. no bynajmniej w tym momencie. ale poczekajmy do lipca. przysięgam, będzie przeciwnie. kochany panie Kolego. mimo wszystko cieszę się, że jesteś promyczkiem. jesteś promyczkiem słońca. 

mam dobrą chwilę. poprawił mi się nastrój. będzie lepiej? kolejna głupia nadzieja. *usuń, cofnij, - po co to piszesz?! zaraz ci się skończy ten dobry humor*

jutro tak spojrzę panu SuperCh w oczy, że się posra ze strachu. o ile będzie też patrzył. a nie będzie, więc dupa. nie wyjdzie. 

muszę przejąć kontrolę nad swoim życiem. ale tylko troszeczkę. bez szaleństw. pójdę może wybrać outfit na jutro... i prawdopodobnie wstawię tutaj zdjęcie. bo jestem taka fajna. ale najpierw szybko, puki jeszcze o tym pamiętam, pozgrywam na telefon kilka dobrych piosenek na zły nastrój. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz