wtorek, 20 grudnia 2011

004.

nienawidzę pożegnań, chociażby z najgłupszymi rzeczami, sprawami, wydarzeniami. nie wiem, dlaczego akurat to ja muszę tak cholernie mocno przywiązywać się do.. hm.. WSZYSTKIEGO? tak, to jest prawidłowe słowo. potrafię przywiązać się nawet do takiej głupiej rzeczy, jak długopis. ale to nie moja wina, okej? to wina osób, które mi się z tym wszystkim kojarzą.

jezu, dobra, na dzisiaj dosyć wspomnień -.- cholera, naprawdę niezbyt ciekawy mam dziś wieczór. te listy do Tumana i Sunshine.. jutro czeka mnie jeszcze Klon i Ken..


nie mam nastroju na pisanie. musze poszukać info o Londynie. albo NY. a co do stroju, to jednak zmieniłam spodenki i rajstopki na najzwyklejsze leginsy niebieskie i białe skarpetki, hohoho.


FACECI.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz